,,Ostatni ludożerca"
Zjadłbym Cie jak cukierek
rozwijając papierek
odgryzając Ci każdy paznokieć
Czy byłbym ludożerca
połykając opuszek
rozgryzając warkocze rumiane
chrupiąc uszka cieniutkie
w kanapeczce z powieki
Nie, nie zrobiłbym tego
bo Cie wole mieć świeższą
i cieplutka zachować na potem
,,Zachować młodość"
Chce zachować młodość
ostatnie jej krople wysączyć do końca
przez cieniutką rurkę beztroski
przez palce mojej dłoni
poprzecieranych wrzecionowatymi rowkami labiryntów
prowadzących ku apokalipsie
Chce porzucić czasoprzestrzeń
alfę i omegę codzienności
Maskę zakładaną by niezdemaskowano zrzucić
niech roztrzaska sie na marmurowej posadzce obłudy
by nieprzypominać
kropli porannej rosy
ona spływając, sacząs się - znika
nie nawilżając nawet gleby
,,Ona"
Ona kąśliwa, drapieżna
karmelowa modliszka
odgryzłem jej główkę
wylało sie nadzienie
kawowa rozkosz
Spływając
oblepiła mi przełyk
przełykając straciłem ją na zawsze!
,,Muzyka"
Taniec pozy pozytywne
Muzyka
Miłość siła niedorzeczna
Rytmika
Życie walka nieustanna
Solisty
Koncert krotka chwila szczęścia
Artysty
Dziekuje za porownianie do mistrza, ale ta podobnosc to tylko pozorna, wynikla z formy slowa uzytego i doslownie przywolanego wyrazu forma. Zajme sie Toba, bo ostatni wpis skomentuje swoim wpisem. Taka operacja na zywym oganizmie. Powtorze slowa Kasi, im dluzej bedziesz sie zastanawial, rozwazal i planowal tym bardziej i dluzej bedziesz sie czul niegotowy....wiem cos o ale wiem tez ze sobie poradzisz. Arts vivendi nas zmusza, arts vivendi pogania. Czasami napisanie tych najprostszych slow jest bardzo trudne, trudne do niepokonania. Niepokonanie z kolei rodzi w nas poczucie beznadziejnosci wlasngo polozenia.
Rosne, z wycagnietymi nogami w wannie dotykajac palcami emaliowanej zatyczki dysz hydromasazu. Stracilem siebie, kawalek mnie znika wraz ze splywajaca woda w sitku rury kanalizacyjnej. Emocjonalnie niedomkniety, niegotowy, przegotowany i kiepski. Niedorosly, zamykamlem sie w wesolosciach chwili i powierzchownej obserwacji, estetycznej kastracji. Pozostawalem tam, z reka zanurzona w formie. Forma formalnie przeminela a ja zostalem. Popelnilem wiele ruchow, falszowalem siebie innymi. Znowu nie wstane do pracy. Pytam sie po co?
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 15285
witam, tutaj autor tego przedsięwzięcia, mam 25 lat na imię Michał, poza tym to czasami dla własnego zdrowia psychicznego pisze sobie i dziele się z wami tymi zapiskami, mam nadzieje ze nie jest to forma ukrytego ekshibicjonizmu
dla wszystkich o otwartych horyzontach Questo Blog e dedicato ai tutti tipi con la mentalità aperta
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: